Patomechanizm zakażenia meningokokami

Palący problem związany z zakażeniem meningokokami nie od dziś niepokoi naukowców i matki małych dzieci na całym świecie. Zakażenie może zagrażać życiu powodując sepsę lub zapalenie opon mózgowych. Bakterie atakują, „wgryzają się” w opony mózgowe, czyli swego rodzaju wyściółkę mózgu. Płyn mózgowo-rdzeniowy, który w normalnych warunkach odżywia i chroni nasz mózg, podczas zakażenia jest zainfekowany przez bakterie z gatunku Neiserria meningitidis. Nie rzadko bywa tak, że cały mózg bardzo szybko puchnie, co nie pozostaje bez wpływu na cały centralny układ nerwowy. Typowymi objawami poza bardzo wysoką gorączką i wysypką jest sztywność karku, obserwowana w innych, powszechnych chorobach o podłożu neurodegeneracyjnym. Okazuje się, że nawet antybiotykoterapia nie jest dostatecznie skuteczna. Mimo podjęcia się takiego leczenia 1 na 10 osób umiera. Ci, którym udaje się przeżyć poza trwałymi uszkodzeniami mózgu, mogą utracić słuch lub kończyny. Jednym z najgorszych powikłań jest jednak posocznica, czyli silne zatrucie krwi, przez co ona sama traci swoje funkcje. Nie trudno się domyśleć, że ma to kluczowy wpływ na cały organizm. Nawet tak drobne uszkodzenia jak pęknięcie małego naczynia krwionośnego może doprowadzić do dysfunkcji narządów lub zgonu. Dlaczego to właśnie meningokoki są tak niebezpieczne? Dzieje się to za sprawą endotoksyny, które przez nie wydzielane są ponad 100 (do 1000) razy bardziej śmiertelne niż śluz normalnych bakterii.

Both comments and pings are currently closed.
error: Content is protected !!